Sztab szkoleniowy Panthers Wrocław został
wzmocniony o uznanego amerykańskiego specjalistę, Douglasa Fryera. Trener
posiadający bogate, wieloletnie doświadczenie w czołowych europejskich klubach
futbolu amerykańskiego, objął we wrocławskim zespole stanowisko trenera
rozgrywających oraz skrzydłowych.
Fryer to szkoleniowiec z bogatym,
międzynarodowym doświadczeniem. Swoją karierę budował w USA w Orange Coast
College jako trener rozgrywających oraz w Marina High School odpowiadając za
skrzydłowych, by następnie przenieść się do Europy, gdzie dał się poznać jako
wybitny strateg ofensywny i ekspert od odbudowywania klubowych struktur oraz
mentalności drużyn. Polscy kibice mogą kojarzyć go z 2019 roku, kiedy z
powodzeniem pełnił funkcję koordynatora ofensywy w Warsaw Mets.
Największe triumfy święcił jednak w Niemczech.
Fryer dokonał spektakularnej rewolucji w Düsseldorf Panther, podnosząc zespół z
bilansu 0-16 i doprowadzając go do imponującego wyniku 8-1-1. Ostatnie lata
spędził w Berlin Rebels - najpierw jako twórca jednej z najlepszych ofensyw w
lidze niemieckiej (2022), a następnie jako główny trener, który wprowadził
berlińczyków z powrotem do fazy play-off, zaliczając po drodze historyczne
zwycięstwa nad lokalnymi rywalami.
Teraz Amerykanin wraca do Polski, by swoją
wiedzą i pasją wspomóc Panthers Wrocław.
W 2019 roku miałeś okazję poznać polski
futbol, obejmując stanowisko ofensywnego koordynatora Warsaw Mets. Jak
wspominasz tamten czas spędzony w Polsce?
Moje doświadczenie z Warsaw Mets było
niezwykle cenne, ponieważ to wtedy po raz pierwszy zetknąłem się z polskim
futbolem. Choć nie był to długi czas, od razu dostrzegłem, jak wielką pasją
wykazują się zawodnicy i trenerzy. Zaangażowanie, które pokazywali pomimo
mniejszych zasobów niż w niektórych większych futbolowych krajach, naprawdę
zaimponowało mi najbardziej. Tamto doświadczenie pozwoliło mi też lepiej
zrozumieć tutejszą kulturę futbolową i od zawsze miałem nadzieję, że któregoś
dnia będę miał okazję tu wrócić. Teraz, będąc z powrotem w Polsce z Panthers
Wrocław, widzę i doceniam, jak mocno ta dyscyplina poszła do przodu. Poziom
talentu, profesjonalizmu i organizacji wszedł na wyższy etap i to ekscytujące
być częścią tego rozwoju. Oczywiście mam świadomość, że nie byłoby to możliwe
bez wsparcia rodziny Tarczyńskich. Mamy we Wrocławiu ogromne szczęście, że mamy
tak zaangażowanego sponsora sportu, i jestem za to bardzo wdzięczny.
Dołączyłeś do sztabu w trakcie sezonu. Co
było dla Ciebie największym wyzwaniem podczas wchodzenia do drużyny „z marszu”
i jak udało się je rozwiązać na przestrzeni ostatnich tygodni?
Największym wyzwaniem, kiedy dołączasz do
zespołu w środku sezonu, jest zawsze zbudowanie zaufania przy jednoczesnym jak
najszybszym poznaniu zawodników, systemu i kultury drużyny. Zamiast próbować
zmieniać wszystko od razu, skupiłem się przede wszystkim na słuchaniu. Chciałem
zrozumieć, jak zawodnicy przyswajają wiedzę, co robią dobrze i w czym mogę im
pomóc natychmiast. Stamtąd przeszliśmy do uproszczenia komunikacji,
wprowadzenia powtarzalności na spotkaniach i treningach oraz budowania relacji
ze skrzydłowymi - dzień po dniu. W futbolu ostatecznie wszystko opiera się na
zaufaniu. Kiedy zawodnicy widzą, że zależy ci na ich rozwoju, cała reszta
zaczyna się układać. Mam też ogromne szczęście, że pracuję pod okiem tak
doświadczonych szkoleniowców jak trener Likins i trener Tomlin. Staram się
czerpać od nich jak najwięcej. Zrobili tak wiele dla futbolu amerykańskiego, że
po prostu staram się chłonąć całą tę wiedzę.
Widzieliśmy już Twoich podopiecznych w
akcji. Z czego w ich grze podczas ostatnich meczów jesteś najbardziej dumny, a
co wciąż wymaga najwięcej poprawy?
Najbardziej dumny jestem z wysiłku i
profesjonalizmu, jaki pokazują skrzydłowi i rozgrywający. Każdego dnia
przychodzą do pracy z gotowością do nauki, rywalizacji i rozwoju. Ich dbałość o
detale poprawia się z tygodnia na tydzień i widać, jak przekłada się to na grę
na boisku. Jednocześnie nigdy nie jesteśmy w pełni usatysfakcjonowani. Wciąż
możemy poprawić naszą regularność, wykańczanie akcji, blokowanie w grze
biegowej oraz precyzję przy każdej ścieżce i każdym rzucie - niezależnie od
sytuacji na boisku. Najlepsze formacje nie polegają na tym, że raz na jakiś
czas zrobią spektakularną akcję - one po prostu rutynowo i powtarzalnie
wykonują swoje standardowe zadania. To jest cel, do którego dążymy każdego
dnia.
Jako były skrzydłowy, jak oceniasz chemię i
współpracę, jaka wytworzyła się między wide receiverami a quarterbackiem w
ostatnich tygodniach?
Budowanie chemii wymaga czasu i uważam, że w
ciągu ostatnich kilku tygodni zrobiliśmy ogromny postęp. To coś znacznie więcej
niż tylko rzucanie celnych podań. To rozumienie wyczucia czasu, pozycji
względem obrońcy, mowy ciała, reakcji na ustawienie obrony i wzajemne zaufanie
w kluczowych momentach meczu. Jestem bardzo zadowolony z tego, jak mocno
poprawiła się komunikacja między skrzydłowymi a rozgrywającym. Spędzają ze sobą
dużo dodatkowego czasu i widać, że ta więź staje się silniejsza z każdym tygodniem.
Najbardziej ekscytujące jest to, że moim zdaniem wciąż możemy wejść na jeszcze
wyższy poziom.
Pomimo młodego wieku, masz już bardzo
bogate europejskie CV trenerskie. Jak doświadczenie zdobyte w Niemczech, czy
wcześniej w Polsce zamierzasz wykorzystać teraz, gdy poznałeś już bliżej
specyfikę wrocławskich graczy?
Jedną z największych zalet trenowania w
różnych krajach jest świadomość, że nie ma tylko jednego słusznego sposobu na
grę w futbol. Każda organizacja ma inną kulturę, każda liga ma inne mocne
strony, a każdy zawodnik uczy się inaczej. Moje doświadczenia z Niemiec i
Polski nauczyły mnie adaptacji zamiast narzucania jednego, sztywnego systemu.
Moim zadaniem jest wyciągnięcie sprawdzonych rozwiązań z każdego miejsca, w
którym trenowałem, i obudowanie ich wokół mocnych stron zawodników, których mam
przed sobą. Celem nie jest dopasowanie graczy do mojego systemu czy metod
szkoleniowych - celem jest stworzenie takich ram, które pozwolą im grać na
najwyższym możliwym poziomie.
Pracowałeś już w kilku krajach, z wieloma
graczami różnej narodowości. Jak z tej perspektywy oceniasz potencjał młodych
polskich graczy Panthers?
Uważam, że przyszłość rysuje się w niezwykle
jasnych barwach. Młodzi polscy zawodnicy mają niesamowite możliwości
atletyczne, a co ważniejsze - etykę pracy. Są głodni wiedzy i nieustannie
szukają sposobów na to, by stać się lepszymi. W miarę jak ten sport w Polsce
wciąż się rozwija, wierzę, że zobaczymy jeszcze więcej wychowanków stających
się kluczowymi postaciami - nie tylko w tej lidze, ale w całej Europie. Moim
obowiązkiem jako trenera jest pomóc w przyspieszeniu tego rozwoju poprzez danie
im odpowiednich narzędzi, pewności siebie i wiedzy, aby mogli w pełni uwolnić
swój potencjał.
Na koniec - co chciałbyś przekazać fanom
Panthers Wrocław przed decydującą częścią sezonu 2026?
Przede wszystkim chcę podziękować naszym
kibicom za niesamowite wsparcie, jakie okazują nam przez cały sezon. Zawodnicy
czują tę energię za każdym razem, gdy wychodzą na boisko. To naprawdę robi
różnicę. Wkraczając w najważniejszą część sezonu, mogę obiecać, że ten zespół
będzie ciężko pracował każdego dnia. Będziemy przygotowywać się z dyscypliną,
walczyć z pasją i z dumą reprezentować tę organizację. Mamy nadzieję, że nadal
będziecie stać za nami murem, ponieważ jesteśmy zdeterminowani, abyście byli z
nas dumni. Najlepszy futbol w naszym wykonaniu jest wciąż przed nami.